Trudny start firmy Agrimet w czasie kryzysu

W styczniu rozpoczęliśmy produkcję maszyn nie spodziewając się, że za chwilę będziemy zadawać sobie pytania o przyszłość naszej firmy w dobie pandemii i czy przetrwamy – mówi Mariola Czuryszkiewicz, dyrektor firmy Agrimet.

W sprzedaży mamy brony talerzowe w wersji 8 m. W produkcji są też mniejsze o szerokości 7, 6 i 5 metrów. Inspiracją do skupienia się na tej grupie maszyn były doświadczenia, zebrane na liczącym 16 tys. ha gospodarstwie właściciela naszej firmy – dodaje. W nowo wybudowanym zakładzie o powierzchni 2500 m² w miejscowości Babki w woj. warmińsko-mazurskim pracę znalazło już 18 osób.

W ciągu miesiąca kadra Agrimetu jest w stanie wyprodukować od podstaw 6 dużych 8-metrowych maszyn. Plany są większe, ale pandemia ograniczyła kontakty handlowe i ostudziła zapał inwestycyjny rolników.

– W tym czasie w sąsiedztwie hali produkcyjnej miał powstawać budynek centrum badawczo-rozwojowego, na który podobnie jak w przypadku pierwszego budynku otrzymaliśmy już dotację. Nie chcemy jednak startować z tą inwestycją, by nie stracić płynności finansowej. Pozostawienie tylu pracowników na lodzie byłoby nie fair – podkreśla dyrektor. Sprzęt Agrimetu można było zobaczyć na targach w Ostródzie. Plany były ambitne, ale kolejnych wystaw już nie było.

– Dla wschodzącej firmy to bardzo ważne, by zaprezentować się jak najszerszemu gronu odbiorców. Chcemy dać się poznać rolnikom nie tylko w kraju, ale i za granicą – mówi dyrektor firmy Agrimet.

 

 

Article provided by Jan Beba

Powiązane wpisy

Menu